Artykuł
Czy Solidarność zamierzała reaktywować komunizm? Problem własności środków produkcji w projekcie politycznym Solidarności
Data dodania: 2016-12-01
Data dodania: 2016-12-01
Czy Solidarność zamierzała reaktywować komunizm

Bronisław Łagowski uznaje Solidarność za ruch kontrrewolucyjny, który zamierzał reaktywować podstawową ideę komunistyczną. Jedyny realizowalny społecznie postulat ideologii marksistowsko-leninowskiej polegał bowiem na zniesieniu prywatnych środków produkcji. „Reszta była mglistą obietnicą uwznioślenia człowieka, czymś na kształt świeckiej religii. Poza postulatem uspołecznienia środków produkcji komunizm był zatem fikcją, marzeniem nie do zrealizowania, czy wręcz kalamburem, polegającym na zestawieniu sprzecznych pojęć. Realnie z całej ideologii komunistycznej wprowadzono tylko kolektywizm własności i żaden inny składnik państwa nie mógł mieć komunistycznych cech: nie ma komunistycznego wojska, komunistycznej policji, komunistycznej dyplomacji itd. Zatem chcąc walczyć z władzą komunistyczną należało przede wszystkim opowiedzieć się za gospodarką wolnorynkową, czyli za prywatną własnością środków produkcji. Solidarność tego nie robiła, przeciwnie, jak to wielokrotnie powtarzał profesor Jan Winiecki, żądała spełnienia obietnic socjalistycznych. Solidarność nie była zatem kontrrewolucją w kierunku liberalnym, jak ja bym tego oczekiwał, lecz buntem przeciw władzy”[1]. Ruch społeczny zamiast wzmacniać proces dezideologizacji PZPR i ewolucję PRL-u w kierunku państwa narodowego uruchomił proces odwrotny. Łagowski za kluczowy uznaje zatem gospodarczy wymiar projektu politycznego Solidarności, a w szczególności kwestię reformy państwowych zakładów przemysłowych. Przeanalizujmy ten wątek, by na końcu móc zmierzyć się z tezą, czy rzeczywiście Solidarność zamierzała reaktywować podstawową ideę komunistyczną.

 

Dwie strategie wyjścia z kryzysu

Przez pierwszy rok trwania Solidarności dominowało w niej przekonanie, że formułowanie daleko idących reform gospodarczych oznaczać będzie otwarty konflikt z władzą, co zagraża istnieniu samego Związku. Z tego względu większość działaczy w tym okresie zgadzała się, by ograniczyć postulaty wyłącznie do tradycyjnych zadań związku zawodowego. Przyjęta w pierwszym okresie strategia polegała więc na oddaleniu wszelkich aspiracji do kształtowania całościowej reformy gospodarczej i skupieniu się wyłącznie na kwestiach zatrudnienia i płac. Kolejne miesiące przyniosły jednak istotną zmianę. Pogłębiający się kryzys ekonomiczny, połączony z narastającym niepokojem społecznym, przyczynił się do radykalizacji gospodarczych postulatów Solidarności. Sytuacja stała się szczególnie groźna w czerwcu i lipcu 1981 r. W tym okresie załamał się w Polsce system reglamentacji, który doprowadził do chronicznego braku towarów na rynku artykułów konsumpcyjnych, łącznie z artykułami pierwszej potrzeby. Szczególnie groźnym zjawiskiem były organizowane w tym czasie w różnych miastach Polski marsze głodowe, które oznaczały wylanie się protestu społecznego poza bramy zakładów pracy. Coraz częściej pojawiały się także głosy, że jeśli Związek nie podejmie odpowiedzialności za reformę gospodarczą, to „zaciąży na nim odpowiedzialność za katastrofę narodową[2].

W lecie 1981 r. działacze stanęli zatem przed kluczową decyzją: jaką drogą Solidarność powinna odtąd zmierzać w aspekcie reformy polityki gospodarczej państwa. Głównym problemem szczegółowym było zaś ustosunkowanie się do kwestii społecznej własności środków produkcji oraz sposobu zarządzania przedsiębiorstwami. Podstawowy wybór polegał zatem na opowiedzeniu się za jedną z dwóch możliwych strategii. Pierwsza z nich postulowała rozpoczęcie przemian systemowych polegających na przejściu od systemu społecznych środków produkcji w kierunku ustanowienia ich prywatnej własności. W ten oto sposób dokonałoby się przejście od gospodarki komunistycznej w kierunku kapitalizmu. Druga strategia polegała na zachowaniu społecznej własności zakładów przemysłowych, kluczowej cechy ówczesnego państwa, reformując jednak dogłębnie sposób ich zarządzania. To pierwsze rozwiązanie jeszcze przed Sierpniem zaproponował Mirosław Dzielski; to drugie będzie między innymi kluczową ideą Samorządnej Rzeczypospolitej, której zwolennikiem był zwłaszcza Jacek Kuroń.

Na przełomie lat 70. i 80. Dzielski opublikował w „Merkuriuszu Krakowskim & Światowym” słynny pamflet Życzenia noworoczne Adolfa Romańskiego dla por. Jerzego Borewicza. Główna idea tego tekstu opierała się na dostrzeżeniu w aparacie władzy przewagi cyników, czyli osób obojętnych na ideologię marksistowsko-leninowską, którzy w swojej działalności politycznej są motywowani wyłącznie własnym interesem osobistym. Chcąc dokonać w Polsce jakichkolwiek reform wewnętrznych, trzeba w propozycjach zmian uwzględnić ich interes grupowy. Dzielski postulował zatem parcelację przemysłu państwowego, w wyniku której w dużym stopniu miałby on przejść na własność cyników. „Dziś socjalizm w Polsce nie ma żadnych zwolenników i nikt nie wystąpi w jego obronie, pod warunkiem, że zmiany dokonane zostaną przez silną władzę znającą cele własnego działania. Potrzebna jest całkowita reprywatyzacja naszej gospodarki. Powtarzam: całkowita, a nie częściowa”. Trzeba reprywatyzacji dokonać tak, by „wszyscy uczestnicy władzy” byli w niej „materialnie i bezpośrednio zainteresowani”. W zamian społeczeństwo otrzymałoby wolność gospodarczą i osobistą. „Sądzę, że przed reformami, które tu proponuję, powstrzymuje rządzących głównie uwierzenie we własne kłamstwo, że ludzie w Polsce pragną socjalizmu i demokracji. Myślę, że ludzie w Polsce mają już zupełnie dość socjalizmu i dawno zapomnieli czym jest demokracja, której musieliby się długo i cierpliwie uczyć. Jestem natomiast przekonany, że dość mają kłamstwa, nonsensu, marnotrawstwa i bezprawia. Reformy, które proponuję zadośćuczynią tym elementarnym potrzebom społecznym, a także charakterystycznej dla Polaków potrzebie wolności, którą zaspokoicie dając swobodę produkowania, swobodę podróżowania i zabezpieczając społeczeństwu ochronę prawa”. Taka reforma zagwarantuje zatem przedstawicielom aparatu partyjnego, służby bezpieczeństwa, milicji i wojska dalszy udział we władzy oraz bogactwo osobiste, a społeczeństwu cały szereg wolności: wolność produkowania i sprzedawania produktów własnej pracy, wolność podróżowania, wreszcie swobodę religijną, która zapewni przychylność Kościoła dla tak zarysowanych reform[3]. Pamflet Dzielskiego to zatem całkiem poważna propozycja przejścia od gospodarki komunistycznej do kapitalizmu poprzez radykalne uwłaszczenie nomenklatury. Głównym celem krakowskiego teoretyka było wprowadzenie w Polsce zasad wolnorynkowych, dla której to zmiany niezbędne było uzyskanie poparcia ze strony aparatu partyjnego. Licząc na jego dezideologizację Dzielski wprost uznawał za koszt takiej operacji materialne zainteresowanie ludzi władzy tego typu reformą. Konsekwencją zrealizowania koncepcji Dzielskiego byłoby w dalszym ciągu zachowanie uprzywilejowanej pozycji aparatu władzy – poprzez oddanie na własność działaczom partyjnym państwowych przedsiębiorstw – w imię dogłębnej zmiany doktryny ekonomicznej państwa.

Kuroń rozumował dokładnie w przeciwny sposób. Według jego koncepcji podstawowym celem reformy gospodarczej nie miała być zmiana społecznej własności środków produkcji na własność prywatną, czyli przejście od komunizmu do kapitalizmu; dla niego podstawowym wyzwaniem było wprowadzenie takich reguł zarządzania państwowymi przedsiębiorstwami, by odsunąć od kierowania nimi nomenklaturę partyjną. Dlatego proponował on oparcie reformy gospodarczej na oddolnym ruchu przejmowania odpowiedzialności za zakłady pracy przez autentyczny samorząd pracowniczy. Przedsiębiorstwa miały zostać wyjęte spod kurateli sztywnego planu centralnego, a uzyskana w ten sposób względna samodzielność ekonomiczna powinna pozwolić na zwiększenie ich efektywności ekonomicznej, dzięki umożliwieniu im określania strategii rozwoju. Przedsiębiorstwa, zarządzane odtąd przez samorząd pracowniczy, miały funkcjonować na zasadach samofinansowania, co zakładało możliwość zamykania nierentownych zakładów, które podejmowały błędne decyzje ekonomicznie. Jednocześnie wraz z tak daleko idącą reformą sposobu ich zarządzania nie miała iść w parze zmiana ich własności. W dalszym ciągu zakłady pracy miały postać własnością ogólnospołeczną, a nie własnością pracowników, choć właśnie przez samorząd pracowniczy miały być odtąd zarządzane[4]. Bardzo syntetycznie spór między koncepcją Dzielskiego i Kuronia można zatem streścić w następujący sposób: Dzielski domagał się wprowadzenia gospodarki kapitalistycznej, zgadzając się na zachowanie w nowym systemie gospodarczym uprzywilejowanej roli ludzi aparatu władzy (uwłaszczenie nomenklatury); Kuroń za podstawy cel wprowadzenia samorządu pracowniczego uważał odsunięcie nomenklatury od zarządzania przedsiębiorstwami, zachowując przy tym dotychczasowy ustrój gospodarczy opierający się na państwowej własności przedsiębiorstw.

 

Samorządna Rzeczpospolita

Działacze związkowi rozumowali podobnie do Kuronia, iż społeczna własność środków produkcji jest fundamentem ustroju gospodarki komunistycznej. Przyjęcie zatem propozycji Dzielskiego musiało być równoznaczne z zakwestionowaniem ideologicznych podstaw ówczesnego państwa. Dlatego powszechnie przyjęto strategię reformy polegającą na odsunięciu nomenklatury partyjnej od zarządzania przedsiębiorstwami lub przynajmniej zmniejszającą wpływ Partii na kwestie gospodarcze. To rozwiązanie miało zapewnić większą autonomię działania pojedynczym zakładom, przy jednoczesnym zachowaniu społecznej własności środków produkcji. Radykalna koncepcja Dzielskiego została w ten sposób powszechnie odrzucona.

O zwycięstwie koncepcji Kuronia przekonuje nas lektura dokumentów z tego okresu. Uchwała I tury Zjazdu Delegatów NSZZ Solidarność stanowiła, iż „Związek nie zaprzestanie walki o autentyczny samorząd”[5]. Podobnie KKP w swoim referacie sprawozdawczym przyznała, że pod wpływem sytuacji społecznej i ekonomicznej porzuciła początkową strategię rewindykacyjną na rzecz koncepcji samorządu pracowniczego. „Przekonaliśmy się, że nie możemy przyglądać się bezczynnie postępującemu rozpadowi narodowej gospodarki. Stało się jasne, że musimy sami wziąć we własne ręce dzieło naprawy, wystąpić aktywnie z konstruktywnymi rozwiązaniami, że możemy przy tym liczyć na społeczną wiarygodność. Aby jednak poczynania nasze miały polityczne szanse realizacji, musimy uzyskać w drodze porozumienia z rządem warunki wstępne dla powstania systemów samorządów pracowniczych o uznanych przez drugą stronę uprawnieniach. Konieczne jest zatem przyjęcie formuły wzajemnej akceptacji”[6]. Wreszcie Uchwała programowa wprost domagała się „wprowadzenia reformy samorządowej i demokratycznej na wszystkich szczeblach zarządzania, nowego ładu społeczno-gospodarczego, który kojarzy plan, samorząd, rynek”. W ten sposób miała zostać przywrócona swoboda „działania w obrocie wewnętrznym” (z wyjątkiem niektórych obszarów, takich jak handel zagraniczny czy przemysł zbrojeniowy), a „ceny większości towarów powinny być określone przez popyt i podaż”[7]. Zgodnie z tą wizją „podstawową jednostką organizacyjną gospodarki powinno stać się przedsiębiorstwo społeczne, którym zarządza załoga reprezentowana przez radę pracowniczą, a operatywnie kieruje dyrektor powoływany drogą konkursu przez radę i przez nią też odwoływany”. Ogólny plan ekonomiczny przedsiębiorstwa miała wyznaczać załoga reprezentowana przez radę pracowniczą, plan ten realizować miał zaś dyrektor powoływany i odwoływany w demokratycznym głosowaniu. Samorząd pracowniczy miał decydować tylko w oparciu o rachunek ekonomiczny oraz przepisy ustanawiane przez państwo. W ten sposób zniesione być miały przywileje biurokracji, co „musiało doprowadzić” do powszechnego „wyzwolenia pracowitości i przedsiębiorczości”, a to z kolei przełożyć się miało na wzrost gospodarczy[8]. W powszechnym odczuciu w ten sposób miała zostać ukrócona „nieustanna ingerencja czynników partyjnych w funkcjonowanie przedsiębiorstw”, co zostało wskazane jako główna przyczyna kryzysu[9].

 

Czy samorząd pracowniczy miał prowadzić do reaktywacji komunizmu?

Powróćmy jednak do tezy Bronisława Łagowskiego, iż idea samorządu pracowniczego była kontrrewolucją w kierunku reaktywacji podstawowej idei komunistycznej. Wniosek płynący z dotychczasowych rozważań jest dość jednoznaczny: twórcy Solidarności, odrzucając proponowaną przez Dzielskiego strategię radykalnej prywatyzacji gospodarki mającą na celu reformy w kierunku modelu kapitalistycznego, wybrali raczej drogę naprawy socjalizmu; wszystkie najważniejsze propozycje gospodarcze formułowane przez Związek skupiały się bowiem wyłącznie na zmianie sposobu zarządzania, akceptując przy tym państwową własność środków produkcji. Podstawowa idea gospodarki komunistycznej miała zatem zostać zachowana, a zmianie miał ulec wyłącznie mechanizm podejmowania decyzji.

Wydaje się jednak, że tej tezie należy przeciwstawić dwie bardzo ważne okoliczności. Po pierwsze, należy pamiętać, że projekt Solidarności nie był wynikiem myślenia ideologicznego, ale zawsze wychodził od oceny określonych warunków politycznych i społecznych. W innym miejscu opisując ten problem szerzej[10] zwróciłem uwagę, że w tym projekcie współwystępowały dwie odrębne płaszczyzny: (a) idee regulatywne, czyli uniwersalne zasady wyznaczające ideał ładu politycznego oraz (b) konkretne postulaty Związku, stanowiące próbę zaaplikowania owych idei regulatywnych do konkretnej rzeczywistości społeczno-politycznej. Każdorazowe przejście od idealnego wzorca do konkretnych postulatów, uwzględniające realia polityczne, wymagało od związkowców dużej elastyczności myślenia. Solidarność nie forsowała zatem nowego ideału życia społecznego, nie proponowała kolejnej ideologii politycznej, ale szukała rozwiązań będących wypadkowymi tego, co pożądane oraz tego, co możliwe. Realizacja postulatu samorządu pracowniczego miała być właśnie efektem takiego aideologicznego pragmatyzmu myślenia.

Z jednej strony, ta koncepcja wpisywała się w ogólną strategię Solidarności polegającą na nienaruszaniu podstawowych założeń ustrojowych ówczesnego państwa. Od czasu Porozumień Sierpniowych i przyjęcia kontrowersyjnego zapisu o kierowniczej roli Partii, przyjęto bowiem generalną strategię wkomponowania Związku w system państwa komunistycznego, z wszystkimi bolesnymi kompromisami z tym związanymi. Zatem nie powinno nas dziwić, że wobec dylematu, czy przyjąć program Samorządnej Rzeczpospolitej, czy zasadniczo zmienić strategię w kierunku konfrontacji o charakterze politycznym, wybrano to pierwsze. Przyjęcie propozycji Dzielskiego oznaczałoby zanegowanie całej dotychczasowej strategii samoograniczającej się rewolucji. Z drugiej strony, idea oddolnego ruchu samorządów pracowniczych świetnie wpisywała się w podstawowy cel Solidarności, jakim była próba ograniczenia omnipotencji państwa komunistycznego. Ówczesne państwo opierało się na czterech cechach konstytutywnych: (1) monopolu władzy, polegającym na kierowniczej roli PZPR; (2) monopolu kapitału państwowego zagwarantowanym przez plan centralny, mającym charakter totalny, dyrektywny i adresowy; (3) monopolu informacji sprawowanym przez cenzurę oraz państwowe środki masowego przekazu; (4) monopolu dyspozycji siłą roboczą, polegającym na kontrolowaniu państwowych związków zawodowych. Jako układ homeostatyczny, model oparty na tych elementach miał z definicji dążyć do zachowania wszystkich czterech cech konstytutywnych. Postulaty ekonomiczne Związku były wymierzone w każdy z przywołanych monopoli. Monopol władzy miał zostać ograniczony przez pozbawianie Partii możliwości mianowania dyrektorów zakładów państwowych, co odtąd miało być funkcją samorządu pracowniczego. Monopol kapitału byłby ograniczony przez dopuszczenie własności prywatnej i spółdzielczej w pewnych obszarach oraz ograniczenie omnipotencji planu centralnego. W monopol informacji uderzał postulat powołania społecznego nadzoru nad centralnymi organami zajmującymi się gospodarką. Wreszcie monopol dyspozycji siłą roboczą przełamywał nowopowstały NSZZ Solidarność. Zatem wyraźnie widać, iż analizowany projekt gospodarczy uderzał we wszystkie najważniejsze założenia ówczesnego systemu, dążąc do ustanowienia zupełnie nowych reguł. Podstawowym celem było zatem maksymalne osłabienie gospodarczych wpływów nomenklatury partyjnej, a pozostanie przy społecznych środkach produkcji było po prostu niezbędną ceną, jaką należało zapłacić za uprawdopodobnienie innych postulatów ekonomicznych. Odważne sięgnięcie po hasła prywatyzacji, jak tego chciał Dzielski, byłoby równoznaczne z wyborem zupełnie innej strategii, czyli zgodzenie się na otwarty konflikt z władzą.

Dodajmy przy tym, że wiele drobnych elementów taktycznych tej strategii wpisywało się w dotychczasowe doświadczenie ruchu: Solidarność powstała jako ruch oddolnego sprzeciwu wobec władzy, co miało być teraz powtórzone na poziomie samorządów; w strukturze Związku podstawową jednostką organizacyjną była komisja zakładowa, która teraz miała przejąć zarządzanie całym zakładem; powodzenie projektu zależało od podmiotowości i odpowiedzialności społeczeństwa, które od Sierpnia zaskakiwało samo siebie tymi cechami; głównym celem było pozbawienie wpływu nomenklatury partyjnej na gospodarkę, co powszechnie uznawane było za główną przyczynę kryzysu; oddolnie tworzony samorząd miał stawiać władzę wobec faktów dokonanych, co także było zgodne z charakterem ruchu społecznego; cała strategia wpisywała się w poszukiwania przestrzeni wolności społecznej zgodnie z bardzo popularnym w tym okresie hasłem Partia kieruje, rząd rządzi, a my robimy swoje; w dyskusjach nad przyjęciem Samorządnej Rzeczpospolitej język ideologiczny (samorząd jako najdoskonalsze narzędzie socjalizmu) był wtórny wobec języka spragmatyzowanego (samorząd jako instytucjonalna gwarancja reformy i narzędzie złamania nomenklatury); zapewniało mu to szerokie poparcie społeczne, od ludzi lewicy, przez radykalnych rewolucjonistów społecznych (pomysł popierała mocno m.in. Jadwiga Staniszkis[11]) po umiarkowanych intelektualistów katolickich[12]; nowopowstały samorząd miał dla Solidarności stać się autentycznym partnerem w dyskusjach nad kwestiami gospodarczymi, który jednocześnie zdejmie z niej odpowiedzialność w tej kwestii; Związek miał w efekcie pozostać w obszarze tradycyjnych zadań pracowniczych.

Dla Bronisława Łagowskiego idea samorządu pracowniczego oznaczała zatem reaktywację podstawowej idei komunistycznej, gdyż utrzymywała ona społeczną własność środków produkcji. Dla działaczy związkowych hasło samorządu pracowniczego oznaczało uderzenie w omnipotencję państwa komunistycznego w zakresie kontroli nad gospodarką oraz kontynuację rewolucji społecznej w tym obszarze. Zarazem, ten projekt nie oznaczał wypowiedzenia otwartego konfliktu politycznego. Wydaje się zatem, że podstawowa różnica między Łagowskim a twórcami Solidarności polega na przyjęciu odmiennej perspektywy: krakowski filozof patrzy na to zagadnienie wyłącznie przez pryzmat teorii, gdzie komunizm redukuje się do określonego typu własności; dla działaczy związkowych komunizm to przede wszystkim określona rzeczywistość społeczno-polityczna opierająca się na monopolu władzy w czterech kluczowych obszarach. Dla Łagowskiego tylko zmiana typu własności oznacza wyjście z systemu komunistycznego; twórcy Solidarności za krok w tę stronę uważali każde ograniczenie omnipotencji ówczesnego państwa. Dostrzegając tę różnicę trudno jednak Solidarności stawiać zarzut, iż dążyła do reaktywacji idei komunistycznej.

Po drugie, wbrew interpretacji Łagowskiego, możliwe jest odczytanie koncepcji samorządu pracowniczego w duchu wolnorynkowym. Na taką możliwość zwraca uwagę Ireneusz Krzemiński. Według jego obserwacji, „projekty samorządowego zarządzania przedsiębiorstwami i samorządowej ich własności bardzo się między sobą różniły. Można wyróżnić dwie odrębne perspektywy: bardziej socjalistyczną i bardziej kapitalistyczną. Bardziej socjalistyczne projekty samorządu podkreślały jakby spółdzielczy charakter własności przedsiębiorstwa. Bardziej kapitalistyczny model zakładał rodzaj grupowej własności, oddzielając jednak bardzo wyraźnie udział we własności i zarządzaniu od wyników pracy. Model ten najwyraźniej zmierzał w kierunku kapitalistycznej spółki. Niedostatek wiedzy i doświadczenia działaczy związkowych utrudniał im wyrażenie tego w sposób precyzyjny. Jednak wyraźnie grupowa własność przedsiębiorstw nie wykluczała rynku i konkurencji. Dowodzi tego również fakt, że niemal wszyscy zakładali natychmiastową prywatyzację handlu i usług”[13]. Krzemiński stwierdza zatem, że dla poważnej części działaczy związkowych samorząd pracowniczy miał być nie tyle historyczną szansą na przejście do wyższego modelu socjalizmu o ludzkim obliczu, ile etapem wypracowywania dojrzałych koncepcji kapitalistycznych. Pierwszym krokiem miało być ustanowienie samorządu pracowniczego, który zarządzałby zakładem pracy pozostającym w dalszym ciągu własnością państwa. W drugim kroku mogłoby dojść do ustanowienia grupowej własności nad konkretnym zakładem poprzez akcjonariat pracowniczy. W ten sposób dokonałaby się prawdopodobna ewolucja od gospodarki państwowej, gdzie każdy obywatel ma udział w całości majątku narodowego, do modelu kapitalistycznego, gdzie każdy otrzymuje na własność określony procent udziału w konkretnym przedsiębiorstwie, w którym pracuje. Zdaniem Krzemińskiego, byłaby to naturalna ewolucja postulatów Solidarności w kierunku kapitalizmu, którą przerwało wprowadzenie stanu wojennego.

Jednym z wyrazistych przykładów zasadności takiego odczytania występujących w Solidarności tendencji jest działalność Sekcji Organizacyjno-Programowej Komisji Robotniczej Hutników w Okręgu Małopolskim, w której ważną rolę odgrywał … Mirosław Dzielski, a która przygotowała niezmiernie interesujące wytyczne programowe dla Regionu Małopolska. Główny postulat dotyczył powołania Niezależnego i Samorządnego Ruchu Spółdzielczego, który, poza istniejącymi państwowymi zakładami pracy, rozwijałby wolną działalność ekonomiczną na kilku płaszczyznach. Prowadzić ją miały nowopowstałe spółki, których właścicielami nie byłoby już państwo, a konkretni pracownicy. W ten sposób, na drodze ewolucji, chciano w masowej skali wprowadzić akcjonariat pracowniczy, czyli rozpoczynano ewolucję w kierunku kapitalizmu. Pracownicy Huty im. Lenina mieli zatem powołać Robotniczą Spółkę Eksportową jako „instytucję robotniczą eksportującą siłę roboczą do innych krajów”, zwłaszcza kapitalistycznych. Jej członkowie mieli zwracać do wspólnego majątku 10 proc. swoich zarobków dewizowych, a także wnosić do niego swoje oszczędności, w zamian otrzymując udziały w spółce. Odpowiednio bogata spółka z biegiem czasu stawałaby się instrumentem finansowym w rękach pracowników, za pomocą którego mogliby oni kształtować program ekonomiczny zatrudniającego ich przedsiębiorstwa (dokonując inwestycji czy pozyskując za granicą surowce po konkurencyjnych cenach). Innym elementem programu był postulat utworzenia Niezależnej i Samorządnej Spółdzielni Mieszkaniowej, której udziałowcami miały być osoby starające się o mieszkanie. Członkowie Spółdzielni mieli tworzyć wspólny majątek poprzez kupowanie udziałów; dzięki uzyskanym w ten sposób środkom Spółdzielnia mogła stawiać budynki mieszkaniowe. Kolejnym elementem całościowego planu miało być powołanie Gospodarstwa Mleczno-Handlowego, także opartego o wykup udziałów, kupującego jednak na potrzeby swoich członków gospodarstwa rolne. Produkty wytworzone przez te gospodarstwa miały być sprzedawane w pierwszej kolejności członkom spółdzielni po preferencyjnych cenach, a naddatek towarów – innym osobom po cenach rynkowych. W ten sposób Gospodarstwo miało na siebie zarabiać, a następnie podejmować aktywność w innych działach rolnictwa i ogrodnictwa. Na podobnych zasadach miało działać Robotnicze Przedsiębiorstwo Transportowe (transport pracowników) i Wianek Przemysłowy (małe i średnie przedsiębiorstwa zgromadzone wokół Nowej Huty). Konstruowany w ten sposób ruch spółdzielczy miał dążyć do ustanowienia Niezależnego i Samodzielnego Banku Spółdzielczego, który dawałby tanie kredyty na prowadzenie prywatnej działalności gospodarczej. Kapitał założycielski Banku miał pochodzić z trzech źródeł: z pracy hutników w wolne soboty, środków od Polonii na całym świecie oraz z oszczędności spółdzielców. W zamian, każdy inwestor otrzymywałby obligacje państwowe, a państwo przeznaczałoby kapitał celowy na inwestycje dla tego banku. „Ponieważ zasada pracy za posiadające niemałą wartość rynkową obligacje byłaby z całą pewnością bardzo popularna, załogi wielu przedsiębiorstw podejmowałyby zapewne decyzje o dodatkowej pracy z zapałem. Dodatkowym bodźcem stałoby się dla tych załóg przekonanie, że praca ich stanowi harmonijne i życiodajne połączenie korzyści osobistej każdego pracownika z interesem całego społeczeństwa. Gwarancją tego osobistego, jak i powszechnego interesu byłaby indywidualna własność obligacji bankowych, bez której nie do pomyślenia jest spółdzielczość”. Zdaniem autorów tej całościowej koncepcji, jej siłą jest fakt, iż „jest to program społeczny, program dla aktywnych jednostek, który można będzie wcielać w życie krok po kroku – wolą potężnego ruchu”. W ich opinii proponowany program dotyczył „instytucji, które jeszcze nie istnieją, których nikomu się nie musi odbierać, ale które należy dopiero stworzyć”[14]. Ostatnie zdanie jest w tym kontekście kluczowe, gdyż oznacza ono przekonanie ekspertów z Nowej Huty, iż największy opór przed wprowadzeniem prywatnej własności środków produkcji zasadza się na naturalnej obawie nomenklatury partyjnej przed pozbawianiem ich przywileju zarządzania państwowym przemysłem. Dlatego powołując nowe inicjatywy, których nikomu się nie musi odbierać, chciano uciec od tego niebezpieczeństwa. Zarazem upowszechniając nowy model akcjonariatu pracowniczego wprowadzano wiele rozwiązań o charakterze quasi-kapitalistycznym. Autorzy programu, wobec niewydolności ekonomicznej państwa, chcieli stworzyć wolny rynek przedsiębiorstw, które efektywniej dostarczałyby ludziom konkretne towary w zamian za ich pracę. Zasadnicza odmienność tego projektu od klasycznego modelu kapitalistycznego polegała jedynie na tym, iż mniej podkreślano w tym wypadku własność indywidualną przedsiębiorstw (choć jej nie wykluczano), a bardziej własność zbiorową typu spółdzielczego. Sposób zarządzania tymi spółdzielniami był jednak bardzo zbliżony do modelu kapitalistycznych spółek akcyjnych.

Przykład nowohucki przekonuje zatem, że projekt samorządu pracowniczego leżący u podstaw Samorządnej Rzeczpospolitej dla wielu działaczy był sposobem przejścia od realnego socjalizmu w kierunku wolnego rynku i konkurencji. Podstawowa zaś idea samorządów pracowniczych może być przez nas odczytana jako początek ewolucji w kierunku wypracowywania dojrzałych koncepcji kapitalistycznych, czyli przejścia od własności państwowej do akcjonariatu pracowniczego, co zostało przerwane przez wprowadzenie stanu wojennego. Jednym z licznych argumentów za taką tezą jest znamienna wypowiedź Lecha Wałęsy na spotkaniu Prezydium KKP w warszawskim hotelu „Solec”, które odbyło się 2 sierpnia 1981 r. W trakcie narady wysunął on propozycję, „by ludziom, jeśli mają za dużo pieniędzy, może by rozsprzedać cały ten biznes, Cegielskiego, huty, stocznie. Ten weźmie obrabiarkę, drugi co innego, ten się z chłopem jakoś porozumie, świnie kupi, jakoś może da się żyć, bo cała ta gospodarka jest do dupy”[15]. Nie rozwijano wówczas tego pomysłu, ale wypowiedź Wałęsy jednoznacznie świadczy o możliwości ewoluowania Solidarności w kierunku koncepcji prywatyzacji i wolnego rynku. Z tych dwóch powodów trudno zatem zgodzić się z Bronisławem Łagowskim, że Solidarność zamierzała reaktywować podstawową ideę komunistyczną.



[1] B. Łagowski, Moja filozofia jest teodyceą władzy, „Pressje” nr 22-23 (2010), s. 261.

[2] I. Wóycicka, Łódzka konferencja o programie, „Tygodnik Solidarność” nr 16 (17 lipca 1981), s. 7. 

[3] A. Romański [M. Dzielski], Jak zachować władzę w PRL?: polemiki, Warszawa 1981, s. 5-8.

[4] Por. J. Kuroń, Czy grozi nam interwencja?, „Robotnik” nr 68-69 (23 listopada 1980), s. 2.

[5] Uchwała nr 16 I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność”, 8 września 1981 r., „Tygodnik Solidarność” nr 24 (11 września 1981), s. 3.

[6] Sprawozdanie KKP NSZZ „Solidarność”, I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”, „Tygodnik Solidarność” nr 24 (11 września 1981), s. 4.

[7] Uchwała Programowa I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność”, 7 października 1981, cz. III, teza 1.

[8] Ibidem, cz. III, teza 1.

[9] Ibidem, cz. IV, teza 20.

[10] K. Mazur, Aideologia Solidarności, „Pressje” nr 21 (2010), s. 26-35.

[11] Por. J. Staniszkis, T. Stankiewicz, „Solidarność” wobec aktualnych zagrożeń, Warszawa 1981, s. 2-3.

[12] Por. S. Wilkanowicz, Ku Polsce samorządnej, „Tygodnik Solidarność” nr 23 (4 września 1981), s. 10.

[13] I. Krzemiński, Projekt polskiej demokracji, „Przegląd Polityczny” nr 72 (2005), s. 32.

[14] Program działania Komisji Robotniczej Hutników w dziedzinie społeczno-ekonomicznej, [w:] Tezy do dyskusji nad programem regionalnym NSZZ Solidarność „Małopolska”, Kraków 1981, s. 38-47.

[15] Cyt. za.: J. Kuroń, Gwiezdny czas, Londyn 1991, s. 205.

Najnowsze artykuły

O imponderabiliach i trudnych wyborach politycznych (wywiad)

O polskiej polityce zagranicznej w okresie II RP z prof. Markiem Kornatem rozmawia dr Maciej Zakrzewski.

Marek Kornat

Data dodania: 2017-10-23

Solidarność jako doświadczenie (wywiad)

Zbigniew Stawrowski

Data dodania: 2017-09-05